Przejdź do głównej zawartości

Posty

podsumowanie muzyczne 2012 (najczęściej słuchane przeze mnie płyty w minionym roku)

ariel pink's haunted graffiti - mature themes kombinowane  instrumenty i własne podejście do muzyki. eksperymenty, które trzymają się spódnicy dzieci kwiatów i freaków z obwoźnego cyrku. pochodzą z los angeles. nie wiem, czy więcej tu new weird america czy lo fi, ale słucha się tego z perwersyjnym zaciekawieniem i wypiekami na uszach.  actress - r.i.p. nawet taka muzyka nie jest jeszcze konkurencją, gdy po polifonicznych zabawach z jazzem chce się przedłużyć komfort przebywania z kilkoma równolegle i niebanalnie rozwijanymi motywami muzycznymi. ale jest tu sporo nienudnych pomysłów. post dub step/elektronika/ambient - przypomina mi trochę świeżość selected ambient works aphex twina, kiedy posłuchałem tamtej płyty po raz pierwszy. grimes - visions w teledysku do utworu genesis wokalistka ma bejsbolówkę i miecz. rytmiczne fantasy i dziewczęcość w stylu xeny wojowniczki z księżyca. momentami syntezatory brzmią jak z kraju kwitnącej wiśn...

o poście bartosza sadulskiego

pierwsze krytyczne spojrzenie na tekst przeżywa gary lineker (prehistoria chyba jeszcze głębsza niż kurt russell w „death proof”), nieśmiertelna fuga paula cellana i przejrzysta fraza ciągnięta do samego końca. na poziomie tekstowym liryka ta droczy się z kulturą pop i chce utrzeć nosa utrwalonym leksemom – np: znaczeniu słowa „przejęzyczenie”, autor nadaje erotyczny kierunek. dalej może być tylko śmieszniej i jest: „jak trwoga to do boga, bo nie dermatologa” – co dowodzi, że wcale nie trzeba się wstydzić rymów żeńskich i znajdować odpowiedniego patrona trosk. zastanawiam się kiedy w akcie szczerości, któryś z młodych poetów uczyni lekarza okresu dojrzewania adresatem swego wiersza (bardzo możliwe, że tak już jest). jestem na stronie 13 i dochodzę do wniosku, że utwór tytułowy, a zarazem reklamujący tomik na stronach księgarni nie jest wcale taki zły, w odniesieniu do wcześniejszej zawartości - "przepraszam nie chciałem być tendencyjny/ chłopcy naprawdę gniją nim zdążą dojrz...

tomasz pułka - cennik

książki tomasza pułki sprawiają mi sporo radości i zarazem sporo kłopotu - o ten drugi autor zawsze bardzo zabiega. od czwartego tomiku, a dokładnie od "zespołu szkół" mam wrażenie, że ta poezja nieco "zmęczyła się". mniej lub bardziej ustaliła się forma zapisu - na niekorzyść - zbanalizowała wymowę, zubożyła pole pojęć i tematów. o "zespole szkół" adam wiedeman pisał: "pułka już pisze tak dobrze, że może pisać niedobrze, a i tak jest dobrze". właściwie dlaczego? skoro zniknęła umiejętność spajania słów o rzadkiej frekwencji, finezyjne wyplątywanie się z retorycznych banałów i spostrzeżeń. o ile karol maliszewski w "inwazji i innych wierszach" dawał się uchwycić w "psycho-fizycznej" substancjalności (bardzo czytelny w stosunku do siebie, osób trzecich, problemów, etc.) o tyle pułka zachowywał daleko posuniętą efemeryczność. gro z tych wierszy mogłoby zostać wyrzucone przez maszynę, posługującą się kluczem średnich i dalszyc...

Gus gus w 1500m2

Po godzinie ósmej mijamy główną bramkę klubu 1500m2. Trwa didżejski set, jest głośno, ale to jeszcze nie Gus Gus. Kręcimy się po wnętrzu. W sali po lewej stronie słychać inną muzykę od tej z koncertu. Chcemy tu zostać na chwilę, żeby wymienić się pierwszymi uwagami, ale co jakiś czas musimy sprawdzać co się dzieje w głównym pomieszczeniu. Pierwsze spostrzeżenie: akustyka jest bardziej klarowna niż podczas poprzednich imprez w tym miejscu, poza tym od samego początku jest dość tłoczno. Wychodzimy na dziedziniec - tutaj dochodzi nas muzyka ze środka. Robimy jeszcze kilka rund po klubie. Koncert zaczyna się przed czasem. Gdybyśmy tego nie sprawdzili na pewno stracilibyśmy pierwszy utwór. Mniejsza o większość, najważniejsze, że zdążyliśmy.  Jak bardzo dopisała publiczność tego wieczoru widzimy dopiero teraz, bowiem część słuchaczy, aby coś widzieć obserwuje show ze schodów. My jednak postanawiamy usytuować się bliżej sceny. Do końca hali prowadzą nas nadmuchane przez zielonkawo-n...

slam w radiu 03.12.2011

1.  słuchać muzyki tak jak nigdy moja siostra skarży się na matkę. matka na siostrę. ja już nie skarżę się na nic. mam kilka giga materiału obciążającego obie strony. ciekawe, ile danych obciąża mnie? nie, nie jestem tego ciekaw. wiedząc o tym musiałbym to pozmieniać, a przygotowanie do tego zajęło by mi zbyt wiele czasu. nie mam czasu na zmiany,  bo nowi pisarze czekają, by ich przeczytać, a nowa muzyka che, żeby ją przesłuchać. słuchać muzyki tak jak nigdy nie słuchało się mamy. 2. włóż to między bajki w sobotę jestem jeszcze we wczoraj. wczoraj posunąłem się jeszcze dalej, żeby być jeszcze wcześniej. zabawa  polega na na tym, żeby chodzić do tyłu i żeby nie dotknąć ziemi. nikt nie chce  poczuć się dotknięty, bo zły dotyk boli całe pół godziny, a złe pisanie całe życie i zostają już tylko bajki. mama nigdy mi nie mówiła bajek i tego, że dużo rzeczy wkłada się między nie - choć wiem, że tak myślała. szkoda, że nie wiedziała co wkładam i skąd ...

malowany ptak

masz fajka? mówi szablon przedstawiający ptaszka, ala wróbelek, w przejściu pod klubem go go w centrum warszawy. w myślach zarysowuje mi się słowo goń się, co jest chyba naturalną reakcją, bo przecież ptaszki nie palą. tym bardziej, że są narysowane, a od wymyślonego do prawdziwego stworzenia dzielą je co najmniej dwie długości ontyczne. odchodząc dodaję w duchu: w dodatku takie małe ptaszki jak ty. po chwili reflektuję się, że to nie byłby wcale taki zły pomysł - poczęstować go - gdyby oczywiście nie był jednokolorowy i zamknięty w tym nieszczęsnym dwu wymiarze. to mogłoby być całkiem ciekawe doświadczenie. horyzont zdarzeń milczy o takich przypadkach, a szablony pytają. nieśmiało ale dobitnie. nieregularnie od 17 lutego. i jak tu nie zareagować.  warszawa, o ile nie jest reprezentowana przez dresiarzy, niezadowolonych kierowców lub turystów z wysp to w zasadzie jest milcząca. milczenie to można przełamać wyrażając swoją niemiłość do stołecznej architektury. chociaż ona już daw...

pukajcie ze mną w niepomalowane drewno. podsumowanie obyczajne.

jutro o tej godzinie pewnie niewiele będę pamiętał, dlatego postanowiłem wykorzystać, że jest jeszcze dzisiaj i napisać kilka słów. rok kończę syndromem narzekającej kobiety. narzekaniem może mniej jaskrawym, ale wymierzonym w kierunku drugiej płci. mój punkt widzenia: bycie w związku u schyłku 2010 roku jest irracjonalne. nie wiem czy to za sprawą zbyt wygórowanych oczekiwań. czasami wydaje mi się, że gdyby nie chęć seksualnego napoczęcia odmiennej płci, nie byłoby wzajemnego zainteresowania między kobietami i mężczyznami. bo gdy już jesteś zainteresowany w ten inny sposób, to możesz stać się np. przyjacielem – kimś w rodzaju koordynatora ds. kulturalnych, tzn. zabierać ją na ambitne filmy, bo jej znajomi wolą te bardziej popularne lub pisać do trzeciej w nocy na fb, bo nie może spać albo pisze pracę na zaliczenie. trzeba przy tym pamiętać, że kontakt zawsze powinien być czujny na wszystkie aktualne aspekty obyczajowe, więc jeżeli wyślesz smsa z zapytaniem „czy lepiłaś już bałwana tej...