Przejdź do głównej zawartości

slam w radiu 03.12.2011

1. słuchać muzyki tak jak nigdy


moja siostra skarży się na matkę. matka na siostrę.
ja już nie skarżę się na nic. mam kilka giga materiału
obciążającego obie strony. ciekawe, ile danych obciąża mnie?
nie, nie jestem tego ciekaw. wiedząc o tym musiałbym
to pozmieniać, a przygotowanie do tego zajęło by mi
zbyt wiele czasu. nie mam czasu na zmiany, 
bo nowi pisarze czekają, by ich przeczytać,
a nowa muzyka che, żeby ją przesłuchać.
słuchać muzyki tak jak nigdy nie słuchało się mamy.


2. włóż to między bajki


w sobotę jestem jeszcze we wczoraj.
wczoraj posunąłem się jeszcze dalej,
żeby być jeszcze wcześniej. zabawa 
polega na na tym, żeby chodzić do tyłu
i żeby nie dotknąć ziemi. nikt nie chce 
poczuć się dotknięty, bo zły dotyk boli
całe pół godziny, a złe pisanie całe życie
i zostają już tylko bajki. mama nigdy
mi nie mówiła bajek i tego, że dużo rzeczy
wkłada się między nie - choć wiem, że tak myślała.
szkoda, że nie wiedziała co wkładam i skąd wyjmuję.
w ten sposób nieco przegapiła proces
kształtowania się postaw. ponieważ dzieciństwo
upłynęło mi pod znakiem studia semafor a nie herberta,
mój wewnętrzny daimonion został z bajek wzięty
i pod każdy mokry sen podkładał mi twarz
mojej pierwszej dziewczyny, z którą mi nie wyszło
zdjęcie szwów z połówek jabłek, które się nie zrosły -
ale, gdy byłem sam, sztuczki z tego studia 
pomagały mi płynnie przechodzić od wyobraźni
do praktyki, chociaż nie do końca udało mi się 
opanować technikę wyrównywania odchyleń
zapachu, koloru poglądów i skóry.


3. jestem pijany


jestem pijany, gdy nie ma takiej potrzeby
i trzeźwy, gdy również nie ma takiej potrzeby.
natura jest matką potrzeb, ale należy iść dalej
i nie polegać na potrzebie, ale delikatnie wymusić ją.


to prawda, że nie jestem do końca świadomy
swoich i twoich potrzeb, bo mój umysł i twoje ciało
produkują ich zbyt wiele. zaopatrujesz i tworzysz im
nowe miejsca pracy tymczasowej, a nasze projekty
coraz regularniej pokrywają się.


trochę poszukujemy się, ale tak, żeby nie zrobić 
sobie krzywdy. nie roztrwonić dobrego samopoczucia,
potrzebę, której nie potrzeba tylko rzeczom nieożywionym.


jeżeli dalej dotrzymamy słowa i będziemy sobie mówić
kiedy chcemy się oszukać, to powiem ci, że dalej chcę pić
kiedy nie ma takiej potrzeby, a ty nie oszukasz mnie, 
że jeszcze wiele razy będziesz mogła to znieść.



4. miłosny par cour

postanowiłem dzisiaj, że jednak będę cię nosił,
jak saper strój „michelina” przed rozbrojeniem bomby,
bo jestem wrażliwy na stany zapalne i słowa jak zapalnik,
twoje ciało posłuży mi za mentalną tarczę.

bo codzienne informacje dzieli zbyt wątłą odległość
do stanu mojego konta, a stamtąd jest już blisko do nocnego sklepu
co znaczy, że w połowie miesiąca, to nie jest kraj dla mnie
i tylko seniorzy na rencie wiedzą jak wydłużyć sobie
sponsorowany przez zus sezon w niebie.

ma to swoje dobre strony bo, po 16 stajemy się bardziej wrażliwi
na problemy miasta, aktywnie działa wyobraźnia,
wiemy o czym szumią bloki w betonowej dżungli w momentach
wychylenia od normy i stanach granicznych trzeźwości.

po 16 każdego miesiąca jesteśmy ze sobą bo mamy misję,
chronić się przed telewizją w piątek i ewentualnym deszczem,
przed spacerami w pojedynkę po mieście, pilnujemy się jak
mała agencja ochrony, mały juventus turyn i dzieci specjalnej troski.

jeszcze zatrzęsiemy pierwszą ligą par, par excellence
robiąc miłosny par cour w mieście huśtawek
nastrojów i nie przestraszy nas wizja lokalna opieki społecznej
do okienek życia podrzucimy nie lubiane przez nas w dzieciństwie zabawki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

podsumowanie muzyczne 2016 (najczęściej słuchane przeze mnie płyty w minionym roku)

O pewnych dwóch filmach poetyckich

Jeszcze w trakcie seansu „Nad rzeką, której nie ma” Andrzeja Barańskiego odniosłem się w pamięci do tego, co przeczytałem na temat filmu „Wszystkie nieprzespane noce”. Postanowiłem wykorzystać to, że jestem na świeżo z wrażeniami ijeszcze tego samego dnia obejrzeć obraz Michała Marczaka (nowość w Showmax). Miałem nieodparte wrażenie, że dokumentalizowany film Marczaka może być próbą odpowiedzi na film z 1991 roku, tudzież w jakimś stopniu z nim korespondować, zestawiając ze sobą starą i nową szkołę poetycką, minioną i współczesną wrażliwość etc. Pierwsze wrażenia: oba filmy są próbą upoetyzowania pewnego fragmentu rzeczywistości lokalnej (w obrazie sprzed lat - drobnomiasteczkowej, w nowym - wielkomiejskiej), pokazania jejna przestrzeni pewnego wycinka czasu (w filmie z 91 roku jest to kilka tygodni, w filmie z 2016 roku - kilka miesięcy), ukazania relacji kumpelskich (tam czterech przyjaciół, tu dwóch), damsko – męskich (i w starszym i nowym filmie pojawia się temat miłości i jej obo…

podsumowanie muzyczne 2014 (najczęściej słuchane przeze mnie płyty w minionym roku)

archspire - the lucid collective
czysta kalkulacja i technika. bez epickiej ckliwości i nowomodnych ściem w stylu deafheaven. nie jest to ekstremalnie szybki iron maiden z growlem, charakterystyczny dla "tetris" metalu. koncept na muzę inspirowany polskim yattering i sceptic, momentami death i cynic. w sam raz jako ładunek na podróż autobusem w godzinach szczytu.


big ups - eighteen hours of static
post-hardcore i właściwie nic więcej nie trzeba dodawać. ciekawe, nieśpieszne melodie mieszają się z melodiami bardziej wartkimi i równie ciekawymi. głos od melo do krzyku. niby emo, ale facet na froncie bardziej godny zaufania. zwłaszcza, że już pod koniec pierwszego tracku śpiewa: "open yourself, before it's too late"



gazelle twist - unflesh
"this is like cannibal corpse for housewives and cute classy women" to jeden z komentarzy pod utworem "anti body". jedna z tych młodych niepokornych dam, ukrywających wdzięki i robiąca z elektroniki awangardę mija…