poniedziałek, 5 grudnia 2011

slam w radiu 03.12.2011

1. słuchać muzyki tak jak nigdy


moja siostra skarży się na matkę. matka na siostrę.
ja już nie skarżę się na nic. mam kilka giga materiału
obciążającego obie strony. ciekawe, ile danych obciąża mnie?
nie, nie jestem tego ciekaw. wiedząc o tym musiałbym
to pozmieniać, a przygotowanie do tego zajęło by mi
zbyt wiele czasu. nie mam czasu na zmiany, 
bo nowi pisarze czekają, by ich przeczytać,
a nowa muzyka che, żeby ją przesłuchać.
słuchać muzyki tak jak nigdy nie słuchało się mamy.


2. włóż to między bajki


w sobotę jestem jeszcze we wczoraj.
wczoraj posunąłem się jeszcze dalej,
żeby być jeszcze wcześniej. zabawa 
polega na na tym, żeby chodzić do tyłu
i żeby nie dotknąć ziemi. nikt nie chce 
poczuć się dotknięty, bo zły dotyk boli
całe pół godziny, a złe pisanie całe życie
i zostają już tylko bajki. mama nigdy
mi nie mówiła bajek i tego, że dużo rzeczy
wkłada się między nie - choć wiem, że tak myślała.
szkoda, że nie wiedziała co wkładam i skąd wyjmuję.
w ten sposób nieco przegapiła proces
kształtowania się postaw. ponieważ dzieciństwo
upłynęło mi pod znakiem studia semafor a nie herberta,
mój wewnętrzny daimonion został z bajek wzięty
i pod każdy mokry sen podkładał mi twarz
mojej pierwszej dziewczyny, z którą mi nie wyszło
zdjęcie szwów z połówek jabłek, które się nie zrosły -
ale, gdy byłem sam, sztuczki z tego studia 
pomagały mi płynnie przechodzić od wyobraźni
do praktyki, chociaż nie do końca udało mi się 
opanować technikę wyrównywania odchyleń
zapachu, koloru poglądów i skóry.


3. jestem pijany


jestem pijany, gdy nie ma takiej potrzeby
i trzeźwy, gdy również nie ma takiej potrzeby.
natura jest matką potrzeb, ale należy iść dalej
i nie polegać na potrzebie, ale delikatnie wymusić ją.


to prawda, że nie jestem do końca świadomy
swoich i twoich potrzeb, bo mój umysł i twoje ciało
produkują ich zbyt wiele. zaopatrujesz i tworzysz im
nowe miejsca pracy tymczasowej, a nasze projekty
coraz regularniej pokrywają się.


trochę poszukujemy się, ale tak, żeby nie zrobić 
sobie krzywdy. nie roztrwonić dobrego samopoczucia,
potrzebę, której nie potrzeba tylko rzeczom nieożywionym.


jeżeli dalej dotrzymamy słowa i będziemy sobie mówić
kiedy chcemy się oszukać, to powiem ci, że dalej chcę pić
kiedy nie ma takiej potrzeby, a ty nie oszukasz mnie, 
że jeszcze wiele razy będziesz mogła to znieść.



4. miłosny par cour

postanowiłem dzisiaj, że jednak będę cię nosił,
jak saper strój „michelina” przed rozbrojeniem bomby,
bo jestem wrażliwy na stany zapalne i słowa jak zapalnik,
twoje ciało posłuży mi za mentalną tarczę.

bo codzienne informacje dzieli zbyt wątłą odległość
do stanu mojego konta, a stamtąd jest już blisko do nocnego sklepu
co znaczy, że w połowie miesiąca, to nie jest kraj dla mnie
i tylko seniorzy na rencie wiedzą jak wydłużyć sobie
sponsorowany przez zus sezon w niebie.

ma to swoje dobre strony bo, po 16 stajemy się bardziej wrażliwi
na problemy miasta, aktywnie działa wyobraźnia,
wiemy o czym szumią bloki w betonowej dżungli w momentach
wychylenia od normy i stanach granicznych trzeźwości.

po 16 każdego miesiąca jesteśmy ze sobą bo mamy misję,
chronić się przed telewizją w piątek i ewentualnym deszczem,
przed spacerami w pojedynkę po mieście, pilnujemy się jak
mała agencja ochrony, mały juventus turyn i dzieci specjalnej troski.

jeszcze zatrzęsiemy pierwszą ligą par, par excellence
robiąc miłosny par cour w mieście huśtawek
nastrojów i nie przestraszy nas wizja lokalna opieki społecznej
do okienek życia podrzucimy nie lubiane przez nas w dzieciństwie zabawki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz