Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą relacja

Gus gus w 1500m2

Po godzinie ósmej mijamy główną bramkę klubu 1500m2. Trwa didżejski set, jest głośno, ale to jeszcze nie Gus Gus. Kręcimy się po wnętrzu. W sali po lewej stronie słychać inną muzykę od tej z koncertu. Chcemy tu zostać na chwilę, żeby wymienić się pierwszymi uwagami, ale co jakiś czas musimy sprawdzać co się dzieje w głównym pomieszczeniu. Pierwsze spostrzeżenie: akustyka jest bardziej klarowna niż podczas poprzednich imprez w tym miejscu, poza tym od samego początku jest dość tłoczno. Wychodzimy na dziedziniec - tutaj dochodzi nas muzyka ze środka. Robimy jeszcze kilka rund po klubie. Koncert zaczyna się przed czasem. Gdybyśmy tego nie sprawdzili na pewno stracilibyśmy pierwszy utwór. Mniejsza o większość, najważniejsze, że zdążyliśmy.  Jak bardzo dopisała publiczność tego wieczoru widzimy dopiero teraz, bowiem część słuchaczy, aby coś widzieć obserwuje show ze schodów. My jednak postanawiamy usytuować się bliżej sceny. Do końca hali prowadzą nas nadmuchane przez zielonkawo-n...

daniel agust w nowym wspaniałym świecie

o 21 z minutami mija mnie niski gość ubrany na czarno. wchodzi na małą scenę. ma na sobie kowbojki, spodnie od garnituru, które zwężają się u dołu (lol), marynarkę z piórami przy kołnierzu i białą koszulę. na stoliku przy jego mikrofonie stoi club mate i woda mineralna. daniel agust. inny od tego z teledysku „lady shave” gus gus w którym podglądał earth, która w ciemnej peruce wyglądała jak bjork. jego kameralny koncert to jeden z występów w ramach kulturalnych oblicz islandii zorganizowanych przez nowy wspaniały świat. (19 – 23 listopada 2010) to co obecnie robi zostało nazwane „kolekcją błogich mini-symfonii, pieszczotliwie wplatającą pop. to bogata orkiestracja, niesamowite, porywające soulowe wokale…” jeżeli ktoś pamięta utwór bambi z płyty „this is normal” gus gus to wie o co chodzi. chociaż na jego solowej płycie i podczas występu nie było tylu disnejowskich przesłodzeń, co właśnie tam. pierwsze wrażenie: na koncercie głos daniela jest mocniejszy, bardziej chrypiący niż na „swall...

parisiene, chasing, rachael, spouds - koncert

na bramce szymon, roberto i szczepan. luz, wejściówka za darmo. wchodzę razem z kolegą. spoudsi właśnie się próbują. po kwadransie na scenie pojawia się parisian larks, wsparte dwoma muzykami the spouds (na gitarze i bębnach). ale trzon grupy jest usytuowany na przedzie: to dwie wokalistki, z których jedna gra na basie. podają pochmurny rock wprost z obskurnego baru z szeleszczącą, bardzo kameralną perkusją (fajny, bardziej muskany, niż bity puls). muzyka wije się melancholijnie. jest piosenkowo, ale nie koniecznie radośnie. linie basu są trochę mało aktywne. a, aby usłyszeć partie wokalne należy mocniej wytężyć słuch. to wina nagłośnienia, które jest po prostu słabe. szkoda, bo w obu przypadkach barwy głosu wokalistek, są bardzo interesujące. (młody wiek wskazywałby większą tremę, a okazało się, że niekoniecznie). po koncercie dowiedziałem się, że wtorkowy występ skowronków, to był sceniczny debiut. nawet nie biorąc tego pod uwagę, uważam, że udało im się wytworzyć aurę nastrojowej ...

odwyk od pogardy 19 grudnia

wieloznaczny tytuł. właśnie trwa cykl spotkań/seminariów tomasza piątka w ramach uniwersytetu krytycznego. całość na pierwszym piętrze nowego wspaniałego światu dziewiętnastego dnia każdego miesiąca. zaproszenie otrzymałem poprzez facebooka. jako, że jestem fanem kilku klubów, które prócz relaksu proponują refleksję, codziennie dostaję kilka/kilkanaście propozycji na spędzenie wolnego czasu. czy jest to slam w powiększeniu, dzieła zebrane w herbaciarni, działania towarzystwa inicjatyw twórczych... do najprężniej działających w tej materii zaliczają się: hydrozagadka, wspomniane powiększenie i właśnie nowy wspaniały świat . co do "odwyku od pogardy" to spodziewałem się wiele - tym bardziej, że lektura "heroiny" piątka obiecywała bardzo dużo. narkotyki, jako wybawienie - programowa wiara w taką możliwość trwała w autorze sporo czasu. cielesne raje, poczucie scalania z osobowościami innych ludzi, a także osobowością świata były bardzo sugestywne. jak w każdej utopii....

zabawki pana boga

do novej sceny wszedłem bez wyjściowego ubrania. sądząc po ubiorze ludzi wewnątrz - okoliczność, by tego wymagała. zatem popełniłem „modowe faux pas” (stwierdzenie wzięte żywcem z plotkarskiego portalu), jak joanna trzepiecińska prezentując się w chabrowej sukience podczas premierowego wieczoru „zabawek pana boga”. ale nie mam o to, do żadnego z nas pretensji. w niedzielny wieczór w teatrze roma pojawiłem się nie przez przypadek, ale i nie do końca świadomy przedsięwzięcia, w którym wezmę udział. sugerując się zapowiedziami na stronie grupy „trzy dni później” wydawało mi się, że będzie to cykl utworów wyłącznie tejże formacji. występy żeńskiego tria przegapiłem już kilkukrotnie. dlatego jeszcze w trakcie czytania informacji stało się dla mnie jasne, że tym razem muszę tam być. dziewczyny zadebiutowały bezpretensjonalną poezją śpiewaną na trzy głosy. pamiętam stamtąd fragment, jak się później okaże znamienny dla niedalekiej przyszłości zespołu „wejść na chwilę w inną role, niż nam prz...

leśni ludzie w progresji

weekend obfitował w koncerty. sobota upłynęła pod znakiem energetycznego rocka, niedziela pod znakiem żywiołowego metalu. w progresji jesteśmy o 19.40. na szczęście było opóźnienie. troll gnet el (trol gnie świerk) zaczął jakiś kwadrans przed naszym przyjściem. bierzemy piwo i wchodzimy na salę. przed nami piątka muzyków. żywiołowy folk metal w spódnicach w kratę. tempo umpa, umpa, ale gdzie trzeba zwolnienia. skład z st. petersburga daje niezły pokaz. w szeregach prócz gitar i bębnów, fujarka i skrzypce. flecistka gra i śpiewa na przemian. gdy używa głosu chowa instrument za plisę rękawa. ma pogańską suknię i mocny wokal. śmiesznie wypadają utwory śpiewane w ojczystym języku. jak przystało na kapelę tego typu tzn.: z folkowo-piwnym przechyłem, prócz muzyki, nie mogło zabraknąć chmielowego trunku na scenie. muzycy popijali go w dużych drewnianych antałkach. wokalista (i gitarzysta zarazem) – poganin pełną gębą, z zakolami i o słusznej tuszy ma dobry kontakt z publiką. czytaj: po kilk...

phantoms der nacht

o the fanthoms wielokrotnie słyszałem w radioaktywnej aktywacji, a także w autorskiej sunday at devil dirt . jednak, że rzadko zapuszczam się w rejony rockowe, trochę pominąłem ten zespół. funkcjonował on w mojej głowie, jak sama nazwa wskazuje, trochę jak fantom. duch z odciętą materią. popsuta pocztówka grająca z widocznym na okładce tytułem, który mówi wszystko i nic zarazem. o the vinyl stitches usłyszałem przy okazji sobotniego koncertu, oczywiście ze strony sunday... gdybym jednak nie został zaproszony na występ przez martę (czerwony kubraczek i biało-niebieska pilotka cud miód) to bym zapewne zapomniał o tym wydarzeniu. nie ukrywam występ był dla mnie raczej okazją do spotkania znajomych niż poznawania nowych dźwięków. zatem z pragi, gdzie byłem udaję się w kierunku obiektu znalezionego, – bo tam ten koncert ma się odbyć. wcześniej udaje mi się ominąć kontrolerów, którzy nie wiedzieć, czemu wchodzą tylko do przedniego przedziału tramwaju nr 4. uf, dzisiaj chyba szczęście mi sp...

świetlikarnia

...wystrój słów "ogród koncentracyjny" jest dla mnie ciekawszy, a jego estetyka zapisana na kartce robi na mnie większe wrażenie od kilkuset gitar wmontowanych w ścianę, baru, balkonu i całego tego kiczu wewnątrz hard rock cafe. dzisiaj będzie o koncercie świetlików z 13.10.2009 Świetliki są… wyraziste w ciemnych miejscach. Starzy, piękni i bogaci, a przy tym wyraziści cały czas. No, może z wyjątkiem perkusisty, ale on do tego zapewne nie jest bogaty, bo jeszcze ma czas. Jako, że o koncercie rockowym będzie mowa, chciałbym przywołać postać Jimiego Hendrixa. Jednym z atrybutów jego gry była umiejętność wydobycia wielu odcieni z jednego dźwięku. Marcin Świetlicki posiada podobną umiejętność, z tym, że w posługiwaniu się słowem, „złe mi się, złe mi ssie”. To tylko początek dbania o wyrazistość. I za nią należą mu się niemałe brawa. Przywołane fragmenty ze „Źlenia” z podtytułem dla Nosowskiej otworzyły występ jego macierzystej formacji we wtorkowy wieczór w warszawskiej „H...