piątek, 23 października 2009

onodyseja czwartek 22 października

audycja o sławku elsnerze. wybrałem cztery wiersze: "stonowany", "ten człowiek", "proces" i "piosenkę pijaka II" ze wstępem w postaci pointy z "piosenki pijaka I". jeżeli chodzi o trzy pierwsze, zainteresowanych odsyłam do strony biura literackiego, stamtąd ściągnąłem je sobie w postaci audio. odtwarzają one zapis występu poety podczas zeszłorocznego portu literackiego, który miał miejsce we wrocławiu. zresztą pierwszy raz pokusiłem się, oczywiście prócz zapraszanych gości, by zaprezentować żywą poetycką mowę. jako poeta osobowość niezwykła. wyobcowana, inna. nie wiem nic o jego życiu prywatnym. z wywiadów udało mi się ustalić, że ma dziewczynę i uprawia życiopisanie. zatem obie z dziedzin chce zbliżyć. grzegorz wysocki górnolotnie zauważa, że gdyby romantycy byli minimalistami, to... słowacki, pisał by w stylu elsnera. to nie mały komplement. poezja odtłuszczona? zastanawiam się kiedy ostatnio sięgałem po starą poezję? zużyte słowa, tak myślę w tej chwili. ludzie, którzy próbują przekonać do jej aktualności, raczej nie konfrontowali jej nigdy z poezją młodą, z osobowościami pokroju mariusza więcka, romana honeta, adama wiedemana, piotra pawlaka, marcina cecko czy nawet marcina świetlickiego. wiem co piszę, bo przebyłem kilka rozmów z wykładowcami, którzy pytali mnie czy warto nabyć antologię młodej poezji dokonanej przez tadeusza dąbrowskiego innego, świetnego poety. sam język jako nośnik doświadczeń wykazuje przepaść między starą i nową szkołą. co do problematyki, niekoniecznnie. oczywiście przyjmując, że istnieją wartości, które nie ulegają przewartościowaniu. ja w to nie wierzę. owszem czasami powracam do miłosza, awangardy krakowskiej czy rimbauda, tak samo jak do muzyki gotyckiej. świetnie, że one są. bez nich nie dokonało, by się przejście. ale współczesność jeszcze nigdy nie dezaktualizowała się tak bardzo na naszych oczach. czytając czy słuchając zamierzchłych rzeczy, raczej słyszę szeleszczące dialogi niż powracający sentyment. dlatego cieszy mnie, gdy elsner mówi, że jeżeli chodzi o uczucia, to ośrodkiem utrzymującym ciepło jest głowa, bo serce już dawno zwichnęło nogę. każda epoka przechodzi spacer od serca do głowy, ale np. u elsnera po kontuzji tego organu, nie ma odwrotu w tym samym kierunku, następuje przeniesienie do głowy. jeden organ zawodzi, korzystam z innego. mówiąc, że elsner "wchłania świat i oddaje go w zmienionej postaci" inny krytyk grzegorz jankowicz nie odkrywa niczego nowego, prócz rozpoznania, że ta poezja zbliża się do twórczości rafała wojaczka. elsner mówił, że często przekraczał granicę, którą przebył wojaczek, ale zawsze wiedział kiedy wrócić... aha i moje spostrzeżenie, w jednym z wierszy elsner pisze: "może ktoś mnie wykrzesał, czyszcząc blachę z rdzy?" to plus pojawiający się w "stonowanym" motyw przenoszenia uwagi na wiadro i dozorcę wysypującego piach na schody, by w końcu stać się i wiadrem i tą czynnością, jest dla mnie spełnienie słów rimbauda, "albowiem ja to ktoś inny. gdy pewnego dnia blacha przebudzi się jako trąba, nie będzie to jej zasługą... błędem byłoby powiedzieć myślę. powinno być: jestem myślany". poniżej zapis odczytu sławomira elsnera podczas portu we wrocławiu z 2008 roku z muzyką mikołaja trzaski i psychowizualizacjami dariusza zarasia. ten jak i wiele innych klipów poetyckich znajdziecie na, http://www.biuroliterackie.pl/
video

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz