sobota, 12 grudnia 2009

free homes for free birds

remontowane piętro mojej kamienicy obsiadły ptaki. jeszcze w połowie listopada widziałem jak parzyły się. używając do tego poręczy balkonu. teraz w tym miejscu sporadycznie się myją. zadomowiły się na czwartym piętrze, niemniej jednak nie na tyle, by nie bać się odgłosów otwieranych okien lub drzwi. co sprawia szamotaninę obijających się w kierunku niedomkniętego lufcika skrzydeł. brzmi to trochę jak tarcie papieru o chodnik. byłe mieszkanie mojego kolegi. teraz wielki betonowy karmnik. muszę mu o tym powiedzieć. o tym free homes for free birds.

dobrze, że nie wszystkie ptaki wiedzą o pustych lokalach pewnie zmieniłyby politykę odlotów. wystarczy, że parki uległy transformacji w masowe noclegownie z toaletami usytuowanymi w nieprzygotowanych do tego korytarzach alej. należałoby może położyć jakieś gazety, a tak wszędzie zalega biała rdza osnuta zapachową pleśnią. ogród iluminujących fekaliów. mylne drogowskazy dla reprezentantów gatunku dwunożnych. od niedawna wrzask kraaa, kraaa jest dla mnie dwukolorowy - ciekawska czerń na dwóch śmiesznych nóżkach zostawia trójpalczaste ślady w lepkiej bieli. jednocześnie uruchamia we mnie jednoznacznie kojarzące się doznania zapachowe.

we wtorek wracając z radia postanowiłem razem z kolegą przejść się ulicą lennona. tego dnia mijała 29 rocznica jego śmierci. tak jak przypuszczał spotkaliśmy tam grupkę fanów artysty. zebrani przy świecach i akompaniamencie dwóch gitar śpiewali piosenki muzyka. miły gest podtrzymywany od momentu nadania ulicy jego imienia. (arteria przylega do tylnej strony parku ujazdowskiego). zrozumiałem, że niewiele trzeba, by resuscytować serdeczność miasta.

2 komentarze:

  1. Cały czas się zastanawiam, czy dobrze sobie wyobrażam dźwięk papieru trącego o chodnik. Zręczne niezwykle porównanie. A iluminujące fekalia owładnęły mnie swą magią tak, że aż musiałem mały wierszyk strzelić (tematy fekalliczne zawsze były bliskie mojej twórczości). A ponieważ wszystko to Twoja zasługa, więc go przytoczę, zwłaszcza, że nie bardzo jest długi:

    Iluminujące Fekalia

    Wspomniane w tytule
    opanowały
    miasto
    w czym innym
    popanować.
    Spaniałyby może
    wtedy gdy by je zdmuchnąć
    Uciekł pies.

    A tak w ogóle to dolicz sobie jeden dobry (albo zły, zobaczymy, co z tego wyjdzie :D) uczynek do listy, ponieważ Twoja uwaga o moim profilu stała się iskrą zapalną, dzięki której oficjalnie ruszyłem z tym - powiedzmy - blogiem. Pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że zobaczymy się w okolicach świąt.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślałem, że twoje fekalia speniały! ale one spaniały, ale skonfudowałeś mnie. aż wszedłem do słownika języka polskiego. i nic. wyjaśnij;] uciekający pies (zwłaszcza po tym wszystkim - jedyne rozsądne wyjście - majstersztyk). zaraz wpadam do ciebie na bloga! co do spotkania, to i ja wyrażam chęć i lingwistyczną tęsknotę. pozdrowienia ad satanem del gloriam

    OdpowiedzUsuń