Przejdź do głównej zawartości

onodyseja goes indie 12 listopada

pozwoliłem sobie zacytować w nieco zmienionej formie moich przyjaciół z sunday at devil dirt, którzy pod tym szyldem poprowadzą dzisiejszą audycję w moim zastępstwie (a dokładnie sunday goes indie). a wszystko to przez niedyspozycję, związana z chorobą, która trwa już od tygodnia. zatem sunday urodzi się dzisiaj wieczorem, po raz kolejny, tym razem w łonie onodysei. z rozmów prenatalnych wiem, że będzie to twór wyrodny i perwersyjny. więcej informacji znajdziecie na stronie z odnośnikiem. a ja czekając na ich wybryki zastanawiam się czy można dopuścić się większej perwersji, mezaliansu stylistycznego od tego, którego dopuściłem się dzisiaj zamieszczając na playliście IX equilibrium emperor z moon safari air. keep radio evil & stay brutal. usłyszę, usłyszymy już po 23.00. zapraszam

Komentarze

  1. "z rozmów prenatalnych wiem, że będzie to twór wyrodny i perwersyjny". Tomku, chyba nasz przeceniasz:P Wracaj szybciutko do zdrowia, bo nam Cię brakuje w radiu i w pozostałych sferach życia!

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki byliście świetni, mniej niż dziesięć przekleństw w audycji. pięknie. i mnie was brakuje m&msy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi 10 przekleństwami to musieliśmy się mocno starać;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

podsumowanie muzyczne 2016 (najczęściej słuchane przeze mnie płyty w minionym roku)

O pewnych dwóch filmach poetyckich

Jeszcze w trakcie seansu „Nad rzeką, której nie ma” Andrzeja Barańskiego odniosłem się w pamięci do tego, co przeczytałem na temat filmu „Wszystkie nieprzespane noce”. Postanowiłem wykorzystać to, że jestem na świeżo z wrażeniami ijeszcze tego samego dnia obejrzeć obraz Michała Marczaka (nowość w Showmax). Miałem nieodparte wrażenie, że dokumentalizowany film Marczaka może być próbą odpowiedzi na film z 1991 roku, tudzież w jakimś stopniu z nim korespondować, zestawiając ze sobą starą i nową szkołę poetycką, minioną i współczesną wrażliwość etc. Pierwsze wrażenia: oba filmy są próbą upoetyzowania pewnego fragmentu rzeczywistości lokalnej (w obrazie sprzed lat - drobnomiasteczkowej, w nowym - wielkomiejskiej), pokazania jejna przestrzeni pewnego wycinka czasu (w filmie z 91 roku jest to kilka tygodni, w filmie z 2016 roku - kilka miesięcy), ukazania relacji kumpelskich (tam czterech przyjaciół, tu dwóch), damsko – męskich (i w starszym i nowym filmie pojawia się temat miłości i jej obo…

podsumowanie muzyczne 2014 (najczęściej słuchane przeze mnie płyty w minionym roku)

archspire - the lucid collective
czysta kalkulacja i technika. bez epickiej ckliwości i nowomodnych ściem w stylu deafheaven. nie jest to ekstremalnie szybki iron maiden z growlem, charakterystyczny dla "tetris" metalu. koncept na muzę inspirowany polskim yattering i sceptic, momentami death i cynic. w sam raz jako ładunek na podróż autobusem w godzinach szczytu.


big ups - eighteen hours of static
post-hardcore i właściwie nic więcej nie trzeba dodawać. ciekawe, nieśpieszne melodie mieszają się z melodiami bardziej wartkimi i równie ciekawymi. głos od melo do krzyku. niby emo, ale facet na froncie bardziej godny zaufania. zwłaszcza, że już pod koniec pierwszego tracku śpiewa: "open yourself, before it's too late"



gazelle twist - unflesh
"this is like cannibal corpse for housewives and cute classy women" to jeden z komentarzy pod utworem "anti body". jedna z tych młodych niepokornych dam, ukrywających wdzięki i robiąca z elektroniki awangardę mija…